Jak prawidłowo przechowywać miód
Opublikowano: · Autor: Piotr Chorzępa
Miodowi szkodzi ciepło, nie zimno. W szafce kuchennej w 20 °C wytrzyma lata, nad kuchenką straci enzymy w kilka miesięcy. Najszybciej krystalizuje nie w lodówce, tylko w piwnicy - około 14 °C. Wyjaśniam, gdzie go postawić i czego naprawdę się bać.
Kupujesz miód od pszczelarza, płacisz za to, że jest nieprzegrzany i ma zachowane enzymy - a potem stawiasz słoik na parapecie albo w szafce nad piekarnikiem. W trzy miesiące robi się z niego coś, co pod względem enzymów niewiele różni się od taniego miodu z dyskontu.
Dobra wiadomość jest taka, że zasady są proste i jest ich mało. Gorsza - że połowa tego, co krąży na ich temat, jest nieprawdą. Najczęściej powtarzane zdanie, czyli „nie wkładaj miodu do lodówki, bo szybciej skrystalizuje", też.
Najczęściej podaje się przedział 15-22 °C i to jest rozsądne zalecenie - ale warto wiedzieć, skąd się bierze i jak bardzo tolerancyjne są te granice.
W miodzie są dwa enzymy, po których poznaje się, czy był przegrzewany: diastaza i inwertaza. Rozpadają się tym szybciej, im cieplej. Tabela poniżej pokazuje okres półtrwania, czyli czas, po którym ubywa połowy aktywności enzymu:
| Temperatura | Diastaza | Inwertaza | Gdzie tak jest |
|---|---|---|---|
| 20 °C | 1 480 dni (ponad 4 lata) | 820 dni (2 lata) | szafka kuchenna |
| 30 °C | 200 dni (6,5 miesiąca) | 83 dni | parapet latem, półka przy kuchence |
| 40 °C | 31 dni | niecałe 10 dni | szafka nad piekarnikiem w trakcie pieczenia |
| 50 °C | 5 dni | niecałe 1,5 dnia | zbyt gorąca kąpiel wodna |
Z tej tabeli wynika wszystko, co trzeba wiedzieć o temperaturze. W 20 °C miód spokojnie wytrzymuje swoją trzyletnią datę trwałości. Wystarczy, że temperatura wzrośnie o dziesięć stopni, a tempo utraty enzymów rośnie siedmiokrotnie. Kolejne dziesięć stopni - i mówimy już o tygodniach zamiast lat.
Drugi wskaźnik przegrzania to HMF, czyli hydroksymetylofurfural - związek powstający z cukrów pod wpływem ciepła. Polskie przepisy dopuszczają maksymalnie 40 mg/kg (miody tropikalne 80 mg/kg), a liczba diastazowa musi wynosić co najmniej 8. W badaniu, w którym miody trzymano przez dwa lata w trzech temperaturach, próbki z 35 °C przekroczyły dopuszczalne 40 mg/kg już po sześciu do dziewięciu miesięcy. Te same miody trzymane w 4 °C i 25 °C po dwóch latach wciąż mieściły się w normie.
Zwróć uwagę na jedną rzecz w tym zdaniu: 4 °C wypadło tak samo dobrze jak 25 °C. Zimno miodowi nie szkodzi. Szkodzi mu wyłącznie ciepło.
I jeszcze zastrzeżenie, żeby nie siać paniki: przegrzany miód nie staje się szkodliwy. Kalorie, glukoza i fruktoza nigdzie nie znikają - wartość energetyczna zostaje ta sama. Traci się to, za co się dopłaca kupując u pszczelarza: aromat, jasną barwę i aktywność enzymatyczną. Jeden upalny dzień niczego nie zepsuje. Lato na parapecie - owszem.
To jest ten fragment, który przeczy temu, co słyszy się najczęściej, więc rozpiszę go dokładnie.
Krystalizacja nie przyspiesza wraz ze spadkiem temperatury. Ma swoje optimum w okolicach 14 °C i zwalnia w obie strony:
Z tego wynika rzecz, która zaskakuje większość ludzi: chłodna piwnica o temperaturze 12-14 °C to najgorsze miejsce, jeśli zależy Ci na płynnym miodzie. Trafiasz dokładnie w optimum krystalizacji. Lodówka, mimo powszechnego przekonania, krystalizuje miód wolniej niż taka piwnica - tyle że robi go twardym i trudnym do nabrania, i stąd wzięła się cała ta opowieść.
Gdzie więc trzymać miód? Jeśli ma zostać płynny jak najdłużej - w szafce w 20-22 °C. Jeśli ma po prostu przetrwać w dobrym stanie, a konsystencja Ci nie przeszkadza - chłód jest w porządku, łącznie z lodówką.
Osobna sprawa: odmiana decyduje bardziej niż miejsce. O tym niżej.
Szkło wygrywa bez dyskusji. Jest chemicznie obojętne - nie reaguje z kwasami obecnymi w miodzie, nie wchłania zapachów i niczego do niego nie oddaje. Jedyna wada to waga i to, że można je stłuc.
Metal tylko z atestowaną powłoką spożywczą. Miód ma odczyn kwaśny i w kontakcie z gołym metalem - zwłaszcza miedzią i cynkiem - potrafi dawać metaliczny posmak, a z czasem przyspieszać korozję. Stara, podrdzewiała puszka to zły pomysł.
Plastik - tak, ale wyłącznie atestowany do kontaktu z żywnością, czyli PET albo HDPE, szczelny i nieuszkodzony. Czego nie robić nigdy: przelewać miodu do odzyskanych butelek po napojach czy pojemników po chemii.
Ceramika i drewno - jako naczynie na stół, na kilka dni. Nieszkliwiona ceramika i drewno są porowate, chłoną wilgoć i zapachy. Do magazynowania się nie nadają.
Materiał jest jednak drugorzędny wobec jednego: szczelności. Pokrywka musi mieć nienaruszoną uszczelkę i musi być dokręcona. Reszta to szczegóły.
Miód jest higroskopijny, czyli chłonie wodę z powietrza. I to jest jedyna droga, którą naprawdę da się go zepsuć - bo bakterie i pleśnie w nienaruszonym miodzie nie mają czego szukać.
Mechanizm jest prosty. W miodzie naturalnie siedzą drożdże osmotolerancyjne, które przy niskiej zawartości wody po prostu śpią - stężenie cukru wyciąga im wodę z komórek. Gdy wilgotność rośnie, budzą się i zaczynają fermentować cukry, produkując alkohol i dwutlenek węgla.
Progi są znane:
Polskie przepisy dopuszczają w miodzie maksymalnie 20% wody (wrzosowy do 23%), więc dobrze odebrany i dojrzały miód startuje z bezpiecznego poziomu. Reszta zależy już od Ciebie.
W praktyce sprowadza się to do dwóch nawyków: sucha łyżeczka i zakręcone wieczko od razu po użyciu. Kropla herbaty, która skapnie z powrotem do słoika, albo mokra łyżeczka potrafią w kilka tygodni rozłożyć całe opakowanie.
Gęsta, jasna masa z drobnymi kryształkami zamiast płynnego złota to nie zepsucie, tylko fizyka. Glukoza wytrąca się z przesyconego roztworu, podobnie jak cukier z gęstego syropu. Im więcej glukozy w danej odmianie, tym szybciej miód tężeje.
Dlatego miód rzepakowy ścina się w kilka tygodni, a akacjowy potrafi zostać płynny przez rok. To nie jest różnica w jakości - to różnica w składzie cukrów.
Jeśli wolisz miód płynny, skrystalizowany rozpuszcza się w kąpieli wodnej: zamknięty słoik wstawiasz do naczynia z ciepłą wodą, mieszasz od czasu do czasu i czekasz. Wracając do tabeli z początku - trzymaj się 40 °C i nie przeciągaj. W 50 °C połowa diastazy znika w pięć dni, a jednorazowe mocne przegrzanie potrafi odebrać miodowi aromat bezpowrotnie.
Czego nie robić: mikrofalówki. Grzeje nierównomiernie i tworzy lokalne przegrzane kieszenie nawet wtedy, gdy słoik z zewnątrz jest ledwie ciepły.

To pytanie dostaję co roku zimą i prawie zawsze brzmi tak samo: „czy to pleśń?".
Chodzi o białe wzory pod szkłem - przypominające szron, pióra albo chodniki korników pod korą. Stąd zresztą nazwa, której używamy w pasiece: korniki. W literaturze spotkasz je jako wykwity albo biały nalot.
Mechanizm jest prosty i nie ma w nim nic niepokojącego. W miodzie naturalnie rozpuszczone jest powietrze - część trafia tam jeszcze w ulu, część przy wirowaniu i rozlewaniu do słoików. Kiedy zaczyna się krystalizacja, glukoza wytrąca się w postaci drobnych kryształków, masa się zagęszcza i wypycha to powietrze przed siebie. Tam, gdzie zbiera się ono przy ściance, rozprasza światło i widzimy biel.
To znaczy, że wykwity to powietrze i kryształki glukozy. Nie pleśń, nie cukier i nie oznaka zepsucia.
Najczęściej pojawiają się w miodzie rzepakowym - ma najwięcej glukozy, krystalizuje najszybciej i najdrobniej, więc i powietrza wypycha najwięcej. Widuję je też w wielokwiatowym, nawłociowym i lipowym. W akacjowym czy spadziowym praktycznie nie występują, bo te krystalizują zbyt wolno.
Teraz rzecz, której nie przeczytasz na opakowaniu z supermarketu. Duzi producenci wykwitów nie mają - i to nie dlatego, że mają lepszy miód. Nie mają ich, bo miód jest podgrzewany i kremowany, czyli mieszany w kontrolowanych warunkach tak, żeby krystalizował równo i gładko. Wykwit pojawia się w miodzie, który skrystalizował sam, w słoiku, bez niczyjej pomocy. Jeśli szukasz w słoiku dowodu, że nikt go nie podgrzewał - to jest właśnie ten dowód.
Na smak, zapach i wartość odżywczą wykwity nie wpływają w żaden sposób.
Skoro oba są białe, warto wiedzieć, na co patrzeć:
| Wykwit („korniki") | Pleśń | |
|---|---|---|
| Gdzie | pod szkłem, wewnątrz masy miodu | na powierzchni miodu |
| Wygląd | wzory jak szron, pióra, chodniki pod korą | kożuszek, kłaczki, puszysty nalot |
| Barwa | biała albo kremowa | często z odcieniem zielonkawym, szarym lub czarnym |
| Kiedy | narasta stopniowo, razem z krystalizacją | pojawia się przy wilgoci, zwykle szybciej |
| Zapach | bez zmian | stęchły, zmieniony |
Jeśli masz wątpliwości, zaufaj nosowi - on rozstrzyga szybciej niż oko. Miód z wykwitami pachnie normalnie. Przy pleśni albo fermentacji zapach zmienia się zawsze.
Da się wykwity usunąć? Tak, rozpuszczą się w kąpieli wodnej razem z kryształkami - tyle że wrócą przy kolejnej krystalizacji. Moim zdaniem szkoda na to enzymów. Słoik z kornikami to po prostu miód, który dojrzewa w sposób, w jaki dojrzewać powinien.
Odmiana wpływa na konsystencję bardziej niż miejsce przechowywania. Z mojej pasieki:
| Miód | Jak szybko tężeje | Na co uważać |
|---|---|---|
| Rzepakowy | bardzo szybko, kilka tygodni | to normalne, nie wada |
| Nawłociowy | szybko | dużo glukozy, opisuję to osobno |
| Gryczany | szybko | krystalizuje grubymi kryształami |
| Wielokwiatowy | średnio, zależy od sezonu | skład zmienia się rok do roku |
| Lipowy | średnio | często krystalizuje nierówno |
| Wrzosowy | wolno, ale gęstnieje | galaretowata konsystencja to jego cecha |
| Spadziowy | wolno | więcej o nim tutaj |
| Akacjowy | bardzo wolno, nawet rok | przewaga fruktozy |
Jeśli zależy Ci na miodzie, który długo zostaje płynny, wybierz akacjowy albo spadziowy. Jeśli nie przeszkadza Ci konsystencja - bierz, co smakuje. Wszystkie odmiany są w miodach naturalnych z mojej pasieki.
Kryształki, osad na dnie, białe wykwity na szkle, zmiana barwy na ciemniejszą - żadna z tych rzeczy nie oznacza zepsucia. Ciemnienie to naturalny efekt starzenia, a kryształki i wykwity raczej dowód, że miód jest surowy i mało przetworzony. Tabelę „wykwit czy pleśń" znajdziesz w sekcji o krystalizacji, wyżej.
Na co naprawdę zwrócić uwagę:
Przy pleśni nie ma kompromisu: cały słoik do kosza. Zdjęcie wierzchniej warstwy nic nie daje, bo grzybnia rozrasta się strzępkami niewidocznymi gołym okiem. Lekko sfermentowany miód od znanego dostawcy zwykle nie zagraża zdrowiu, ale stracił smak i właściwości - lepiej go nie jeść, niż ratować podgrzewaniem.
Samo otwarcie słoika praktycznie nie ma znaczenia - to nie dżem. Niska zawartość wody i kwaśne środowisko sprawiają, że drobnoustroje nie mają tu czego szukać.
Według wytycznych Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych prawidłowo przechowywany miód zachowuje właściwości nawet przez 36 miesięcy od miodobrania - niezależnie od tego, czy słoik stoi zamknięty, czy otwierasz go co drugi dzień. Liczy się to, jak z nim postępujesz: sucha łyżeczka, szczelna zakrętka, chłodne i ciemne miejsce.
Rządzą się innymi prawami niż miód, bo nie mają jego ochrony - czyli bardzo niskiej zawartości wody. Pyłek wymaga szczelnego słoika i chłodu, a po otwarciu najlepiej lodówki; opisuję to w tekście o tym, jak stosować pyłek pszczeli. Przechowywanie pierzgi, łącznie z różnicą między suszoną a świeżą z plastra, rozpisałem przy właściwościach pierzgi.
Dostałem ostatnio wiadomość, która dotyka dokładnie tego, o czym jest ten tekst, i za zgodą autorki odpowiadam na nią publicznie - bo pytanie wraca regularnie.
„Złożyłam właśnie zamówienie na miód. Mam jeszcze jednak pytanie odnośnie warunków jego przechowywania. Czy jeśli będę trzymać słoiki w piwniczce, w której temperatura zimą może zbliżyć się do zera, to ucierpią na tym wartości odżywcze miodu?
Pozdrawiam, Grażyna"
Nie ucierpią. Pani piwniczka jest lepszym miejscem niż większość kuchni.
Wszystko, co miodowi szkodzi, dzieje się pod wpływem ciepła. Rozpad enzymów, narastanie HMF, ciemnienie, utrata aromatu - to reakcje chemiczne, a te przy niskiej temperaturze po prostu zwalniają. W badaniu, które przywołuję wyżej, miody trzymane przez dwa lata w 4 °C wypadły tak samo dobrze jak te w 25 °C, a dużo lepiej niż te w 35 °C. Zero stopni jest jeszcze bezpieczniejsze. Nie ma mechanizmu, przez który chłód miałby odebrać miodowi wartości odżywcze.
Jest natomiast coś, co Panią prawdopodobnie zaskoczy. To nie zimowe zero skrystalizuje Pani miód, tylko jesień i wiosna. Krystalizacja ma optimum koło 14 °C, więc piwniczka najbardziej „pracuje" wtedy, gdy ma kilkanaście stopni - czyli przy przejściu z lata w zimę i z powrotem. W środku zimy, blisko zera, proces niemal staje. Miód i tak najpewniej stężeje, ale to nie jest wada i nie zmienia jego wartości.
Trzy rzeczy, o które bym w piwnicy zadbał:
Gdyby zależało Pani na tym, żeby miód jak najdłużej został płynny - wtedy lepsza byłaby szafka w pokoju, w 20-22 °C. Ale jeśli chodzi o zachowanie wartości, piwniczka wygrywa i nie ma się czym martwić.
Dziękuję za to pytanie. Jeśli ktoś z Państwa ma podobne, proszę pisać - najciekawsze trafiają tutaj.
W jakiej temperaturze przechowywać miód?
Najlepiej 15-22 °C, czyli w zwykłej szafce kuchennej z dala od źródeł ciepła. Niższa temperatura miodowi nie szkodzi, wyższa przyspiesza utratę enzymów i aromatu.
Czy miód można trzymać w lodówce?
Można i nic mu to nie zrobi. Stanie się tylko twardy i trudny do nabrania. Wbrew obiegowej opinii lodówka nie przyspiesza krystalizacji - ta jest najszybsza w okolicach 14 °C, czyli w temperaturze piwnicy.
Czy miód się psuje?
Sam z siebie nie. Zepsuć go może wilgoć, która budzi obecne w nim drożdże. Dlatego sucha łyżeczka i szczelna zakrętka są ważniejsze niż miejsce.
Czy skrystalizowany miód jest zepsuty?
Nie. To naturalne wytrącanie się glukozy, częstsze w miodach surowych. Zepsucie poznaje się po kwaśnym lub alkoholowym zapachu, pianie i bąbelkach.
Co to za białe wykwity na szkle?
To powietrze wypchnięte przez krystalizującą glukozę i zebrane przy ściance słoika - w pasiece mówimy na nie „korniki". Nie są pleśnią ani wadą; pojawiają się w miodzie, który skrystalizował samodzielnie, bez podgrzewania i kremowania. Najczęściej w rzepakowym.
Jak rozpuścić skrystalizowany miód?
W kąpieli wodnej, do 40 °C, mieszając. Nie w mikrofalówce i nie we wrzątku - powyżej 40 °C zaczyna się szybka utrata enzymów i aromatu.
Jak długo można przechowywać miód po otwarciu?
Prawidłowo przechowywany zachowuje właściwości nawet przez 36 miesięcy od miodobrania, niezależnie od tego, czy słoik był otwierany.
Dlaczego miód ciemnieje?
To naturalny proces starzenia, przyspieszany przez ciepło i światło. Nie oznacza zepsucia, ale świadczy o tym, że miód nie był przechowywany w chłodzie.
O autorze
pszczelarz, rzeczoznawca chorób pszczół
Prowadzi rodzinną pasiekę w Nowej Wsi koło Trzebowniska na Podkarpaciu. Rzeczoznawca chorób pszczół – tytuł nadany przez Polski Związek Pszczelarski po kursie w Domu Pszczelarza w Kamiannej i zdanym egzaminie. Odznaczony Brązową Odznaką PZP. Zdobył I miejsce w konkursie na najlepszy miód nektarowy w ocenie konsumentów na XX Podkarpackim Święcie Miodu. Miód odwirowuje i rozlewa osobiście.
Poznaj autora →Kilka listów w roku: kiedy ruszamy z miodobraniem, co właśnie zeszło z miodarki i co słychać w ulach. Żadnego spamu, wypisujesz się jednym kliknięciem.