Jak rozpoznać prawdziwy pyłek pszczeli
Opublikowano: · Autor: Piotr Chorzępa
Dobry pyłek jest wielokolorowy, sypki i pachnie kwiatowo-miodowo. Jednolity kolor, kwaśny zapach albo granulki zbite w grudki to sygnały ostrzegawcze. Pokazuję, na co patrzeć i czego domowe testy nie wykryją.
„Czy ten pyłek na pewno jest prawdziwy?" - to pytanie słyszę na stoisku regularnie i uważam je za bardzo dobre. Pyłek jest produktem, przy którym łatwo oszukać: wystarczy dosuszyć stary towar, zmieszać partie z kilku lat albo sprzedać coś, co leżało wilgotne i zdążyło zapleśnieć od środka.
Poniżej wszystko, co da się sprawdzić samemu - i uczciwa informacja o tym, czego sprawdzić się nie da.
To najprostszy i najbardziej niedoceniany test. Dobry pyłek w słoiku jest wielokolorowy - żółte, pomarańczowe, kremowe, oliwkowe, brązowe granulki przemieszane ze sobą. Zdarzają się też odcienie zaskakujące: pyłek z cebulicy syberyjskiej bywa prawie granatowy .
Skąd ta mozaika? Pszczoła podczas jednego lotu trzyma się zwykle jednego gatunku rośliny - to tak zwana wierność kwiatowa. Dlatego pojedyncze obnóże ma jeden kolor, a słoik, do którego trafił zbiór z całego dnia i z całej pasieki, ma ich kilkanaście.
Jednolity kolor znaczy jedno z dwóch: albo pyłek pochodzi z bardzo ograniczonej liczby roślin (co nie jest wadą, ale daje uboższy profil), albo partie zostały przesiane i wyrównane. Samo w sobie nie przesądza o oszustwie - ale warto zapytać sprzedawcę dlaczego.
Świeży pyłek pachnie delikatnie - kwiatowo, lekko miodowo, trochę ziołowo. Zapach jest wyraźny, ale nie ostry.
Sygnały ostrzegawcze:
Jeśli kupujesz na targu, poproś o otwarcie słoika i powąchaj. Uczciwy pszczelarz nie będzie miał z tym problemu - ja nie mam.
Weź odrobinę na dłoń. Dobre obnóża są suche i sypkie: przesypują się swobodnie, nie kleją do palców, nie łączą w grudki. Jednocześnie nie powinny rozsypywać się na pył pod naciskiem - to znak przesuszenia.
Granulki mają kształt spłaszczonych kuleczek albo soczewek, bo taki nadaje im koszyczek na nodze pszczoły. Powierzchnia jest matowa, nie błyszcząca.
Zbrylenie to najważniejszy sygnał. Jeśli granulki trzymają się razem w mokre grudki, pyłek wchłonął wilgoć. Czasem to tylko kwestia nieszczelnego słoika i kilku dni, ale jeśli zbryleniu towarzyszy zmieniony zapach - partia jest do wyrzucenia.
Trzy rzeczy, które powinny tam być:
Dobrze, jeśli producent podaje też sposób suszenia. Temperatura do 40 °C to granica, powyżej której traci się enzymy i utlenia tłuszcze. Jeśli nie ma tej informacji - zapytaj.
Czego nie ma w dobrym pyłku: dodatków, konserwantów, dosładzania. Pyłek nie potrzebuje niczego poza sobą.
Tu muszę zepsuć zabawę kilku popularnym poradom.
Test wody - wrzucenie pyłku do szklanki i obserwowanie, czy tonie, niczego nie dowodzi. Ziarna pyłku zachowują się różnie zależnie od rośliny i stopnia wysuszenia.
Smak - pyłek bywa gorzkawy, słodkawy, czasem lekko kwaśny. Ten rozrzut jest normalny i nie odróżni towaru dobrego od przeciętnego.
I najważniejsze: żaden domowy test nie wykryje pozostałości pestycydów ani metali ciężkich. To widać tylko w laboratorium. Dlatego pytanie „skąd ten pyłek?" jest ważniejsze od wszystkich oględzin razem wziętych. Pyłek odzwierciedla środowisko, w którym pracowały pszczoły - jeśli pasieka stoi przy ruchliwej drodze albo polu intensywnie opryskiwanym, widać to w badaniu, a nie na oko.
Na rynku są dwa warianty:
Świeży jest teoretycznie bogatszy, ale w praktyce wymaga dyscypliny w przechowywaniu, której większość z nas nie ma. Suszony ze sprawdzonego źródła jest rozsądniejszym wyborem dla kogoś, kto bierze łyżeczkę czy dwie dziennie.
Pyłek odbieram poławiaczem przy wylotkach. Szufladki opróżniam codziennie - i to nie jest kwestia sumienności, tylko konieczności: wilgotne obnóża zaczynają pleśnieć w ciągu dwóch, trzech dni. Potem suszenie w niskiej temperaturze, przebieranie i słoik.
Nie mieszam partii z różnych lat. Kolor w moim słoiku jest mieszany, bo taki wychodzi z poławiacza - żółte, pomarańczowe, brązowe... Gdybym chciał, żeby wyglądał „ładniej", musiałbym go przesiewać, a to nikomu nic nie daje poza wyglądem.
Jeśli chcesz obejrzeć: pyłek pszczeli z mojej pasieki, w dwóch opakowaniach.
Jak rozpoznać prawdziwy pyłek pszczeli?
Po wielokolorowych, sypkich granulkach i delikatnym kwiatowo-miodowym zapachu. Plus etykieta z konkretnym pochodzeniem, sezonem zbioru i numerem partii.
Czy pyłek pszczeli może być oszukany?
Tak - przez mieszanie roczników, dosuszanie starego towaru albo sprzedaż pyłku z nieznanego źródła jako „od pszczelarza". Najlepszą ochroną jest znajomość pochodzenia.
Jak wygląda zepsuty pyłek pszczeli?
Zbrylony i wilgotny albo z białym, zielonkawym lub czarnym nalotem, z kwaśnym lub stęchłym zapachem. Taki pyłek wyrzuca się w całości.
Czy pyłek może być za suchy?
Tak. Jeśli rozsypuje się na pył pod palcami i nie ma zapachu, był suszony w zbyt wysokiej temperaturze.
Co oznacza jednolity kolor pyłku?
Zwykle zbiór z roślin z upraw w monokulturze albo przesianie partii. Nie musi być wadą, ale warto zapytać sprzedawcę.
O autorze
pszczelarz, rzeczoznawca chorób pszczół
Prowadzi rodzinną pasiekę w Nowej Wsi koło Trzebowniska na Podkarpaciu. Rzeczoznawca chorób pszczół – tytuł nadany przez Polski Związek Pszczelarski po kursie w Domu Pszczelarza w Kamiannej i zdanym egzaminie. Odznaczony Brązową Odznaką PZP. Zdobył I miejsce w konkursie na najlepszy miód nektarowy w ocenie konsumentów na XX Podkarpackim Święcie Miodu. Miód odwirowuje i rozlewa osobiście.
Poznaj autora →Kilka listów w roku: kiedy ruszamy z miodobraniem, co właśnie zeszło z miodarki i co słychać w ulach. Żadnego spamu, wypisujesz się jednym kliknięciem.